niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 4

~~NARRATOR

Piękna gwieździsta noc nieprawdaż ? Niebo rozświetlone milionem świateł.
Wszystkie dzieci pogrążone były w krainie własnych marzeń, które dawał im złoty magiczny piasek. Piaskowy ludek jak co noc miał pełne ręce roboty, by każdy maluch mógł spać w spokoju i szczęściu.

Ząbek również nie narzekała na brak zajęć. Dzieci ciągle gubią zęby, a jej wróżki musiały zebrać każdy z nich i zostawić prezent. Czemu więc jedna z wróżek przyniosła i ząb, i prezent ?
-Mleczuszko czemu nie zostawiłaś grosika ?-Spytała zaskoczona ząbek.
Wróżka od razu wyciągnęła do niej małą kartkę papieru zapisaną koślawym pismem. Powoli odebrała jej go i z niemałym zaskoczeniem odczytała pierwsze zdania.
-Na trzonowce.- Wyszeptała i podrywając się z miejsca z zawrotną szybkością poleciała w stronę pracowni świętego mikołaja.- Poleć i zostaw jej prezent.- Przekrzyczała wiatr.
Wróżka zasalutowała i w zaciekła miną poleciała z powrotem do dziecka.
-North !- Krzyknęła wpadając do pracowni razem z kilkoma wróżkami.
Mężczyzna z niemałym zaskoczeniem zwrócił głowę w jej stronę.
-Coś się stało ?
Ząbek wylądowała przed nim.
-Musimy wezwać piaska.- Wydyszała.
-Ale jest noc.- Jego mina wyrażała kompletny brak wiedzy o co chodzi.
-I właśnie w tym rzecz !
North nie chciał się kłócić i wykonał prośbę.

-Możemy wiedzieć po co nas wezwałeś ?- Zając wielkanocny tupał niecierpliwie.
-Właściwie potrzebujemy tylko piaska.- Ząbek trzymając kartkę w dłoni podeszła do zgromadzonych.
Jack, zając, piasek i North spojrzeli na nią zaciekawieni...no dobra zając z lekkim zirytowaniem, ale pomińmy go.
-Nie przedłużając- Odchrząknęła i rozwinęła kartkę.

Kochana Zębowa wróżko.
W zamian za zęba nie zostawiaj mi prezentu dobrze ? Chcę tylko poprosić cię o coś dla mojej siostry starszej   starszej siostry. Ona nie może spać bo ma koszmary i budzi się w nocy. Gdy śpi płacze i trzęsie się i mówi dziwne rzeczy. Chcę żeby mogła spać bez koszmarów.

Lea Rain.

-Mleczuszka mi to przyniosła.
Po skończeniu ostrożnie złożyła list z powrotem i spojrzała na zmieszane miny przyjaciół.
-Piasek, nawaliłeś.- Ludek jakby zirytowany spojrzał na zająca.
-Czy to możliwe, że ominąłeś jakieś dziecko ?- Tym razem North się do niego zwrócił.
Piasek pokręcił głową w geście zaprzeczenia.
-Ale...
Nim Ząbek cokolwiek powiedziała mleczuszka zmęczona po ponownej długiej podróży osiada na jej ramieniu.
-Zostawiłaś ?
Pokiwała swoją małą główką.
-Ej, skoro mleczuszka tam była to na pewno ją widziała.-Jack jak zwykle naładowany energią podleciał do wróżki.- Widziałaś siostrę właścicielki tego listu ?
Kiwnięcie.
-I ?
Wróżka wskazała na list i pokiwała głową, chcąc pokazać, że to co zawarte w liście jest prawdą.
-Piasek zbieraj się idziemy.- Jack już był przy drzwiach.
-A ty gdzie ?
-Ktoś musi...mu asystować kangurze.- I wyleciał.
-J-jak ty mnie nazwałeś ?! Jestem zając !!- Wściekły pokicał za nim.
Ząbek przyłożyła rękę to twarzy pokazując swoje zażenowanie.
-Mleczuszko.- Spojrzała na zmęczoną wróżkę.- Prowadź.
Mała jakby zła przewróciła oczami i wzniosła się do góry, by wskazać im drogę.

-Poznaję ten dom !- Krzyknął Frost pokonując wiatr.
Wyszło w końcu na to, że wszyscy poszli.
Jack był ciekawy co się stanie, zając chciał dać nauczkę Jack'owi, piasek wiadomo czemu, North robił za kierowcę, a Ząbek pilnowała by wcześniej wspomniani nie zrobili sobie krzywdy.
Oczywiście... wielkanocny niezbyt dobrze to znosił, i całą podróż wbijał pazury w siedzenie.

Gdy w końcu wylądowali na dachu seledynowego domu, mleczuszka wskazała im drogę do pokoju starszej z sióstr.
Dziewczyna miotała się po łóżku, cała zlana potem. Co jakiś czas z jej oczu leciały pojedyncze łzy.
-Piasek działaj, męczy się.
Ludek posłał w jej kierunku wiązkę złotego piasku od postacią baletnicy, lecz nim zrobiła ona, choć piruet nad jej głową rozpłynęła się. Piaskowy zmarszczył brwi i spróbował posłać w jej stronę delfiny, ale i one zniknęły.
-Co jest ?- Mruknął North ściągając brwi.
Piaskowy ludek wzruszył bezradnie ramionami.
-Ej możesz nam pokazać co jej się śni ?- Jack jakby nerwowo stukał swoją laską o ziemię, przez co lodowe iskierki raz po, raz rozsypywały się po podłodze.
Ludek zamknął oczy wyciągnął do niej dłoń, trzymał ją tak długo, aż nad jej głową pojawiła się zniekształcona chmura złotego piasku. Gdyby lepiej się przyjrzeć widać było samochód, kilkoro ludzi, i małą postać leżącą na ziemi...czyżby to...
Chmura rozpłynęła się w sekundę, a dziewczyna poderwała się do siadu. Jej przyspieszony oddech, i szeroko otwarte przerażone oczy sprawiały, że wyglądała w tej chwili tak...całkowicie bezbronnie. Jak mała przerażona dziewczynka.
Podkurczyła nogi i objęła je ramionami, brodę ułożyła sobie na kolanach, by choć trochę opanować drżenie ciała.
-Biedactwo.- Szepnęła ząbek zakrywając usta dłońmi.
Yuki poderwała gwałtownie głowę i spojrzała wróżce prosto w oczy zupełnie jakby ją widziała.
-Bez nerwów.- North starał się uspokoić przyjaciółkę, która po zetknięciu się z przerażoną czarną głębią oczu dziewczyny zamarła w bezruchu.-Ona nas nie widzi.
Pokiwała powoli głową i chcąc uciec przed tym wzrokiem ukryła się na mikołajem.
-Co...CO WY DO CHOLERY JASNEJ ROBICIE W MOIM POKOJU DZIWAKI ?!
~~~~
Jeśli ktoś jeszcze tu zagląda to wybaczcie za dłuuuuuuuuuuuuugą przerwe lecz mój poprzedni laptop się zwyczajnie usmażył i nie miałam jak pisać ale....WRÓCIŁAM \(^O^)/

niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 3

-Wy sobie chyba kpicie.
Tylko to wystarczyło, by rodzicom zrobiło się głupio. Wyjaśnienie:
Matka z ojcem mieli wyjechać na dwa tygodnie gdzieś w delegację. Nie wnikam. "Super !" pomyślałam uradowana na samą myśl spokoju. Zaplanowałam wszystko, nawet gnom miał być pod opieką ciotki w innym mieście. Miałam mieć całą chatę wolną. A tu co ? Ciotka przyjeżdża do nas ! Jako niańka ! Innymi słowy w domu ja, ciotka, i gnom. Spokój już nie załapał się w komplet.
-Kochanie...-Zaczęła mama.
-Nie kochaniuj tylko wytłumacz ! Czemu ja mam być pod opieką ciotki !?- Uniosłam gwałtownie ton głosu.
Ojciec podrapał się w tył głowy. Nie wiedział co powiedzieć gdy się unosiłam, bo na pewno nie chciał mnie ochrzanić.
To bardzo ciekawe u moich rodziców, krzyczę na nich, czasami wagaruję, od czasu do czasu głośno przy nich przeklinam, a oni ? A oni w tedy wyglądają jakby bali się dać mi za to opieprz. Po prostu się peszą, albo udają, że nie słyszeli. Nigdy tego nie rozumiałam.
-Yuki.- Zaczęła ostrożnie.- Ciocia chcę się zająć też tobą. Próbowaliśmy jej wytłumaczyć, że tego nie chcesz ale się uparła.
Wstałam gwałtownie z kanapy i bez słowa wnerwiona pobiegłam na górę. Oczywiście w tym samym czasie gdy otwierałam gwałtownie drzwi mojego pokoju gnom musiał mi podejść.
Mocno walnęłam jej drzwiami prosto w twarz. No pięknie i wszystko będzie moją winą.
-Co się dzieję ?- Krzyknęła  zmartwiona mam gdy tylko usłyszała ryk.
-Przywaliłam jej drzwiami, ale to nie moja wina sama podeszła.- Odpowiedziałam znudzona patrząc jak Lea płacze, i trzyma się za buzie.
-Co ?!- Od razu pojawili się na górze i przyklękli przy niej.
-To jej wina. Mogła patrzeć gdzie lezie.- Wzruszyłam ramionami na co oni nie zwrócili uwagi.
-Kochanie złamałaś sobie coś ?- Matka łagodnie pogładziła ją po głowie.
Skrzywiłam się i przewróciłam oczami.
-Ludzie ! Może i dobrze przypieprzyłam jej tymi drzwiami, ale nie aż tak żeby coś jej połamać !- Krzyknęłam zirytowana.
W tym samym momencie młoda wypluła na rękę ząb razem z zabarwiona na czerwono śliną.
-Ziąb.- Powiedziała niewyraźnie unosząc go.
Rodzice uśmiechnęli się do niej.
-Do kogoś dziś w nocy przyleci zębowa wróżka.- Wy świergotała rodzicielka.
-Możecie przestać robić z nowego pokolenia debili ?- Mruknęłam wściekle wchodząc wreszcie do swojego pokoju.
Od niechcenia spojrzałam na okno za, którym płatki śniegu powoli przykrywał dachy i ogrody. Chwila...śnieg pana...jest zimno...O CHOLERA !!!!!
-Yuki gdzie ty tak pędzisz ?! Przeziębisz się !

~~NARRATOR
Mama krzyczała za dziewczyną, która jedynie zarzucając jakąś bluzę i na szybko wkładając trampki pognała w nieznanym kierunku.
Biegła, dyszała, sapała, a to, że na dworze było jakieś -20 stopni niezbyt ją obchodziło.
Gdy dobiegła do parku, który znajdował się niedaleko jej szkoły zahamowała i rozejrzała się w celu sprawdzenia czy nikt jej nie widzi. Czysto. Potruchtała już wolniej w miejsce niewidoczne gdyż zakrywały je drzewa i krzewy.
-Oby nie.- Wydyszała klękając przy jednym z krzaków.
Wyciągnęła ręce w jego stronę i wyciągnęła...pudełko z dziurami. Otworzyła je i westchnęła z ulgą widząc skulonego drżącego kota opatulonego kocami.
-Sorry Mondi.- Wyszeptała biorąc go na ręce.
Zapięła bluzę tak by kotu było ciepło i wstała ostrożnie.
Może i Yuki jest podła i zimna ale...zawsze staje w obronie słabszych mówiąc, że "Nie może patrzeć jak ci frajerzy trzęsący się na widok równych sobie męczą mniejszych siłą". Znalazła go ponad miesiąc temu gdy szła do szkoły. Padał deszcz a kot miaucząc piskliwie z zimna w przemoczonym kartonie kulił się, a jedyne co posiadał to przywiązana do szyi kartka z napisem "Mondi" . Co miała zrobić ?...no dobra chciała go zostawić na pewną śmierć, ale w końcu zabrała go ze sobą.

~~YUKI

Ja pierniczę już myślałam, że zdechnie z tego zimna. A pro po zimna...KUŹWA JAK MI ZIMNO !!
Cała adrenalina z, którą tu przybiegłam całkiem uleciała i dopiero teraz poczułam temperaturę.
-Walić to biorę cię do domu. Jak ciotka będzie miała jakieś "ale" to jej problem.- Spojrzałam na usypiającego kota i telepiąc się pognałam do domu.

Zatrzasnęłam drzwi oznajmiając tym samym wszystkim domownikom, że mogą zacząć się cieszyć z mojego powrotu. Oczywiście zamiast tego przywitała mnie ciotka...
-Yuki czyś ty oszalała dzieciaku ?! Ty myślisz, że lato jest ?!- Boże, głośniej sąsiedzi nie dosłyszeli ostatniego.
-A ty myślisz, że pasta do zębów jest szkodliwa ?! Kobieto umyj zęby !- Odpyskowałam, choć to co mówiłam nie było nawet kłamstwem.- I dzieciakiem to możesz nazwać gnoma nie mnie !
-Jak ty się do mnie zwracasz ?!- O matko wyskoczyła jej ta ohydna żyłka na czole.
-Tak jak ty do mnie ! Szacunku trochę !
Matka przybiegła i stuknęła ciotkę w ramię, dając jej znak, że już wystarczy.
-Weź się lecz kobieto.- Warknęłam na tyle głośno, by usłyszała i pobiegłam do pokoju.
Pierwsza kłótnia: JEST.
Odmrożenia 3 stopnia: SĄ.
Kot niszcząc moją pracę domową na ferie: JEST.
Katar i kaszel, zapowiadające mam nadzieję nieuleczalną śmiertelną chorobę płuc: JEST.
No, jeszcze pseudo świąteczne pierdoły gdzie nie spojrzysz i piekło gotowe.
Rzuciłam się wykończona na łóżko, gubiąc w locie wszystko prócz bielizny i wtuliłam swoje wątłe ciało w kołdrę. Może tym razem uda mi się normalnie zasnąć. Z taką myślą zamknęłam oczy.

~~NARRATOR

Yuki oczywiście nie pożegnała się z rodzicami, chyba, że "Nara" wypowiedziane w półśnie liczy się jako takowe. Lea za to płakała dobre 2 godziny po ich odjeździe.
Pocieszała ją jednak myśl, że dziś w nocy przyleci do niej zębowa wróżka, była bardzo podekscytowana.
Chciała jak najszybciej iść spać, więc gdy tylko robiło się trochę ciemno wskoczyła pod kołderkę i żegnając się z ciocią zamknęła oczy. Nim jednak zasnęła...wsunęła pod poduszkę nie tylko ząb, ale i małą złożoną kartkę papieru.
~~~~
Dodam zaraz rozdział 4 gdyż chcę dożyć tej skromnej dwudziestki Q.Q