sobota, 3 maja 2014

Rozdział 9

~YUKI
Gdy uniosłam rozmazany przez łzy wzrok zobaczyłam karykaturę człowieka.
Facet wyglądał jak....potwór.
-Ktoś ty ?
-Mówią na mnie Mrok.- Odpowiedział kłaniając się.- Miło mi cię poznać Yuki.

~NARRATOR
-To nie jest moje imię.- Wydukała odwracając wzrok.
-A no tak wybacz.- Wyszeptał z udawanym współczuciem.- A więc miło mi cię poznać Fuyu.
Ta zmierzyła go wrogim wzrokiem. Coś jej mówiło, by mu nie ufać...
Jednak...wróciły do niej wszystkie wspomnienia, a wraz z nimi poczucie winy. Ponownie spadł na nią olbrzymi ciężar, który kilka lat temu odebrał jej mowę, i chęć zabawy. Strata kogoś tak bliskiego sercu doszczętnie niszczyła ją nawet gdy wydawało się, że o tym zapomniała. Tego się nie da zapomnieć. Najgorsza jest ta wiedza, że tej osoby już nie ma. Nie zobaczymy jej, nie dotkniemy, nie usłyszymy jej. Jej nie ma...I nigdy już nie będzie jej przy nas, nawet jeśli chcemy oddać własne życie w zamian za to stracone.
Fuyu otarła łzy a gdy ponownie otworzyła oczy były one znów puste a jednak pewne siebie.
Spojrzała na postać przed nią nadal pociągając nosem.
-Tęsknisz za siostrą ?- Spytał uśmiechając się "przyjaźnie".
Przed oczyma dziewczyny pojawiły się momenty z ich wspólnego życia. To jak wieczorami mimo zakazów gadały do późna, jak bawiły się w ogrodzie, i to jak niecierpliwie czekały na następny dzień...razem...
-Chciałabyś, znów ją przytulić ?
Fuyu była o 15 minut starsza od Yuki. To ona była tą silną, zawsze pocieszała siostrę i broniła jej.
-Ja mogę ci ją zwrócić, lecz sam nie dam rady.- Mówiąc to spokojnie gestykulował.
-Niby czemu mam ci ufać ?- Syknęła.
Ten jedynie zaśmiał się upiornie na jej słowa.
-Bo i tak nie masz nic do stracenia.- Przybliżył się do niej nieco i pochylając wyszeptał.- To w końcu przez ciebie twojej siostry tu nie ma.- I rozpłynął się w powietrzu.
Fuyu ponownie skuliła się i schowała twarz w kolanach. W tej chwili powróciła cała nienawiść do samej siebie. Cały lęk powiązany z tym, że teraz jest sama, kompletnie sama...

Mrok za to w wyśmienitym humorze wrócił do swoich podziemi. Wiedział, że zasiał już swoje zatrute nasionko i teraz wystarczy czekać na plony.
-Znów będę górą.- Powiedział dumnie.
Z nienawiścią i strachem Fuyu, z jej lękiem i poczucie samotności byłby niepokonany. Z tej jednej dziewczyny mógł zabrać wielkie pokłady mocy, a nie licząc już innych dzieci, które ponownie zadrżą na dźwięk imienia Mrok. Tym razem pokona tych nędznych strażników i być może nawet nie zabije tej małej, A może ją sobie zamknie i będzie z niej czerpał energie już zawsze ? Zastanowi się jeszcze nad tym. Puki co poczeka na plony, i to już wkrótce. Już tutaj czuł jej negatywne emocję. Tym razem nawet strażnicy nie pomogą. TYM razem to on będzie zwycięzcą !
Po podziemiach rozniósł się śmiech

~~JACK
Nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Wędrowałem z kąta, w kąt pracowni Noth'a aż w końcu moja ciekawość nie wytrzymała i poleciałem do jego pokoju.
Zapukałem kilka razy i słysząc pozwolenie z drugiej strony niepewnie chwyciłem klamkę i otworzyłem drzwi. Siedział tyłem do mnie i najwidoczniej coś przeglądał i o ile dobrze widziałem były do pliki zapisanych kartek i parę zdjęć.
-Witaj Jack.- Widocznie spodziewał się mojej wizyty.- Odstawiłeś ją bezpiecznie ?
-Tak.- Podszedłem powoli i zajrzałem mu przez ramię.- Co robisz ?
-Te dwie spryciule mnie kiedyś zobaczyły.- Zaśmiał się pokazując mi zdjęcie Yuki i Fuyu.
Spojrzałem na resztę zdjęć. Niektóre ze świąt, inne z wakacji, jeszcze inne z ogrodu.
-Czemu przeglądasz ich papiery ?- Uniosłem się nad zimie i w powietrzu usiadłem po turecku.
-Chcę wiedzieć czemu Fuyu nas widziała.
Teraz to do mnie dotarło. Jak mogła w nas widzieć skoro w nas nie wierzyła ? Nie wyglądała ona na kogoś kto co roku czeka na mikołaja czy zająca.
-Masz jakieś  podejrzenia ?
-Mam.- Przyznał nie odrywając wzroku od papierów.- Ale to tylko nic nie warte podejrzenia.
Kiwnąłem głową na znak, że zrozumiałem.
-Ja się przewietrzyć pójdę.- Powiedziałem i nie oczekując żadnej reakcji wyleciałem z pracowni.

Kilka chwil później siedziałem już na jednym z zegarów Big Bena i rozmyślałem.
Naprawdę chciałem jej pomóc...kocham dzieci i świadomość, że ona jako dziecko doświadczyła tyle bólu wierciła mi dziurę w brzuchu. Westchnąłem ciężko i spojrzałem w dół. Coś poruszyło się na jednym z wyższych dachów.
Zaciekawiony zeskoczyłem z zegara i skierowałem się na dach. Zamarłem.
Przede mną stał posłaniec mroka. Patrzał się na mnie stukając kopytami w podłoże, aż w końcu zniknął.
Mrok coś kombinuję ?
Z taką myślą popędziłem do pracowni.

~~NARRATOR
Fuyu nie mogąc nawet zasnąć po prostu wpatrywała się drobiny czarnego piasku, które znikając zostawił, jak to się przedstawił "Mrok". Czy on naprawdę mógłby być na tyle silny, by dać Yuki drugie życie ?

Fuyu pobawimy się ?

Jak na zawołanie w jej głowie pojawiły się obrazy z dzieciństwa.

Fuuuuuyuuuu złapałam motyla !

Zamknęła oczy i wplątała palce we włosy chcąc zagłuszyć wspomnienia.
-Zamknijcie się.- Pisnęła ciągnąc mocno włosy.
Mrok miał rację. Co miała do stracenia ? Rodzinę ? Oszukała ją. Życie ? To ma być życie ? Przyjaciół ? No bez jaj. Miała tylko swoją nienawiść i poczucie winy. A to nie wiele, i z przyjemnością mogła to oddać. Postawiła swoje chude wręcz białe nogi na podłodze i podeszła do okna. Zawsze gdy były małe prosiły gwiazdy o pomoc, teraz widziała jak głupia i naiwna była mając nadzieję, że ktoś wysłuchał tych próśb...