Dzień moich narodzin wspomina się jako dzień po, którym nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. Z początku nawet myślano, że coś mi dolega gdyż za cholerę nie chciałam zapłakać. Bo po co drzeć małą niemowlęcą mordkę ? Wolałam najwidoczniej sama oddychać bez zbędnego ryku.
Hmm, gdy teraz o tym pomyśle to żałuje, że nie dane mi było widać min lekarzy.
Dzieckiem słodkim czy pięknym nie byłam, co wyjaśnia ksywę w otrzymaną w przedszkolu "RING".
A wszystko to z powodu czarnych włosów otrzymanych od ojca, bladej skóry cholera wie skąd, i worów pod oczami, które nie były sine tylko czarne od niewyspania.
Zawsze je miałam, gdyż moje problemy ze snem wykraczały poza zasięg medycyny. Koszmary pojawiające się w nocy były chyba jedyną przerażającą mnie rzeczą. Postanowiłam nie spać gdy nie było to konieczne.
Tym bardziej irytowała mnie bajka o piaskowym ludku opowiadana przez przedszkolankę, który to podobno czuwa nad spokojnym snem dzieci. Fajnie wiedzieć, że skurczysyn się akurat na mnie uwziął.
Ekhem, no właśnie tu się pojawia moje kolejne odstrzelenie z dzieciństwa. Podczas gdy dzieci z niecierpliwością oczekiwały mikołaja, zająca wielkanocnego, zębowej wróżki....ja marudziłam na śnieg, pyłki, i szparę między zębami. Nigdy nie wierzyłam w takie postacie, choć rodzice wmawiali mi, że to mikołaj daje prezenty, jajka chowa zając, a zęby podbiera wróżka. W takim razie jestem ciekawa jak "mikołaj" wyprodukował dla mnie telefon.
Śnieg. Brr... nienawidzę śniegu, a o ironio mam na imię Yuki. Yuki z japońskiego oznacza śnieg, mama dała mi japońskie imię zaraz po incydencie z płaczem bym się wyróżniała, choć ojciec nadal upierał się przy pierwszym wybranym imieniu. Miałam mieć na imię Lea.
Nic jednak straconego gdyż to imię dano mojemu gnomowi. "Przepraszam" moje młodszej siostrze, małe okropne stworzenie o blond włoskach, wielkich błękitnych oczach, pyzatej rumianej buzi, i wielkim uśmiechem. Jest ona strasznie podobna do mamy i często mam wrażenie, że mama ją woli, co nie zdziwiło by mnie zbytnio. Gdy staniemy obok siebie wyglądamy jak totalne przeciwieństwa. Ja chuda , trupio blada, czarne włosy sięgające do połowy ud, wspomniane wcześniej wory, i duże czarne oczęta. Zupełnie jakby ktoś powiesił obok siebie kolorowe zdjęcie w jakości HD, i czarno białe wykonane starą komórką.
Nie powiem, że mam złą rodzinę. Rodzice nie dają mi się aż tak we znaki, a siostrę zawsze mogę gdzieś zamknąć.
Nie zmienia to jednak tego, że ich nie kocham...Tak nie kocham własnej rodziny, ale nie jest to moją winą !
Od zawsze miałam pewien problem z odczuwaniem emocji, gdyż ja ich zwyczajnie nie posiadam. Niby niemożliwe, ale tak właśnie jest, i jestem z tego powodu bardzo zadowolona.
Po 1. Wiele razy w moim gimnazjum widziałam "na zawsze" zakochane pary. Zwykle po kilku miesiącach dziewczyny ryczały w parku klnąc jak to one są zranione. Jak można być tak tępym, by wierzyć, że chłopak na zawsze będzie cię kochał. Na co im to ?
Po 2. Brak mi fałszywych przyjaciół, ponieważ nie mam żadnych przyjaciół. Mam dzięki temu 100 % pewności, że nikt nie rozgada moich sekretów itp.. Dzięki ci braku empatii.
Po 3. Większość osób się mnie boi, co jest moją osobistą dumą. Mój chłód, i wygląd sprawia, że mam wolną drogę na korytarzu szkolnym Oczywiście zdarzają się paskudne wyjątki.
Wymieniać można w nieskończoność. Podsumowując jestem odludkiem, wyglądam jak trup, jestem zimna jak moje imię i nienawidzę prawię wszystkiego. Powodzenia z wytrzymaniem ze mną.
~~~~
Pragnę podziękować autorce tego bloga Ann Luna Atlas.
To dzięki niej i temu opowiadaniu zaczęłam pisać swoje ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz