niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 3

-Wy sobie chyba kpicie.
Tylko to wystarczyło, by rodzicom zrobiło się głupio. Wyjaśnienie:
Matka z ojcem mieli wyjechać na dwa tygodnie gdzieś w delegację. Nie wnikam. "Super !" pomyślałam uradowana na samą myśl spokoju. Zaplanowałam wszystko, nawet gnom miał być pod opieką ciotki w innym mieście. Miałam mieć całą chatę wolną. A tu co ? Ciotka przyjeżdża do nas ! Jako niańka ! Innymi słowy w domu ja, ciotka, i gnom. Spokój już nie załapał się w komplet.
-Kochanie...-Zaczęła mama.
-Nie kochaniuj tylko wytłumacz ! Czemu ja mam być pod opieką ciotki !?- Uniosłam gwałtownie ton głosu.
Ojciec podrapał się w tył głowy. Nie wiedział co powiedzieć gdy się unosiłam, bo na pewno nie chciał mnie ochrzanić.
To bardzo ciekawe u moich rodziców, krzyczę na nich, czasami wagaruję, od czasu do czasu głośno przy nich przeklinam, a oni ? A oni w tedy wyglądają jakby bali się dać mi za to opieprz. Po prostu się peszą, albo udają, że nie słyszeli. Nigdy tego nie rozumiałam.
-Yuki.- Zaczęła ostrożnie.- Ciocia chcę się zająć też tobą. Próbowaliśmy jej wytłumaczyć, że tego nie chcesz ale się uparła.
Wstałam gwałtownie z kanapy i bez słowa wnerwiona pobiegłam na górę. Oczywiście w tym samym czasie gdy otwierałam gwałtownie drzwi mojego pokoju gnom musiał mi podejść.
Mocno walnęłam jej drzwiami prosto w twarz. No pięknie i wszystko będzie moją winą.
-Co się dzieję ?- Krzyknęła  zmartwiona mam gdy tylko usłyszała ryk.
-Przywaliłam jej drzwiami, ale to nie moja wina sama podeszła.- Odpowiedziałam znudzona patrząc jak Lea płacze, i trzyma się za buzie.
-Co ?!- Od razu pojawili się na górze i przyklękli przy niej.
-To jej wina. Mogła patrzeć gdzie lezie.- Wzruszyłam ramionami na co oni nie zwrócili uwagi.
-Kochanie złamałaś sobie coś ?- Matka łagodnie pogładziła ją po głowie.
Skrzywiłam się i przewróciłam oczami.
-Ludzie ! Może i dobrze przypieprzyłam jej tymi drzwiami, ale nie aż tak żeby coś jej połamać !- Krzyknęłam zirytowana.
W tym samym momencie młoda wypluła na rękę ząb razem z zabarwiona na czerwono śliną.
-Ziąb.- Powiedziała niewyraźnie unosząc go.
Rodzice uśmiechnęli się do niej.
-Do kogoś dziś w nocy przyleci zębowa wróżka.- Wy świergotała rodzicielka.
-Możecie przestać robić z nowego pokolenia debili ?- Mruknęłam wściekle wchodząc wreszcie do swojego pokoju.
Od niechcenia spojrzałam na okno za, którym płatki śniegu powoli przykrywał dachy i ogrody. Chwila...śnieg pana...jest zimno...O CHOLERA !!!!!
-Yuki gdzie ty tak pędzisz ?! Przeziębisz się !

~~NARRATOR
Mama krzyczała za dziewczyną, która jedynie zarzucając jakąś bluzę i na szybko wkładając trampki pognała w nieznanym kierunku.
Biegła, dyszała, sapała, a to, że na dworze było jakieś -20 stopni niezbyt ją obchodziło.
Gdy dobiegła do parku, który znajdował się niedaleko jej szkoły zahamowała i rozejrzała się w celu sprawdzenia czy nikt jej nie widzi. Czysto. Potruchtała już wolniej w miejsce niewidoczne gdyż zakrywały je drzewa i krzewy.
-Oby nie.- Wydyszała klękając przy jednym z krzaków.
Wyciągnęła ręce w jego stronę i wyciągnęła...pudełko z dziurami. Otworzyła je i westchnęła z ulgą widząc skulonego drżącego kota opatulonego kocami.
-Sorry Mondi.- Wyszeptała biorąc go na ręce.
Zapięła bluzę tak by kotu było ciepło i wstała ostrożnie.
Może i Yuki jest podła i zimna ale...zawsze staje w obronie słabszych mówiąc, że "Nie może patrzeć jak ci frajerzy trzęsący się na widok równych sobie męczą mniejszych siłą". Znalazła go ponad miesiąc temu gdy szła do szkoły. Padał deszcz a kot miaucząc piskliwie z zimna w przemoczonym kartonie kulił się, a jedyne co posiadał to przywiązana do szyi kartka z napisem "Mondi" . Co miała zrobić ?...no dobra chciała go zostawić na pewną śmierć, ale w końcu zabrała go ze sobą.

~~YUKI

Ja pierniczę już myślałam, że zdechnie z tego zimna. A pro po zimna...KUŹWA JAK MI ZIMNO !!
Cała adrenalina z, którą tu przybiegłam całkiem uleciała i dopiero teraz poczułam temperaturę.
-Walić to biorę cię do domu. Jak ciotka będzie miała jakieś "ale" to jej problem.- Spojrzałam na usypiającego kota i telepiąc się pognałam do domu.

Zatrzasnęłam drzwi oznajmiając tym samym wszystkim domownikom, że mogą zacząć się cieszyć z mojego powrotu. Oczywiście zamiast tego przywitała mnie ciotka...
-Yuki czyś ty oszalała dzieciaku ?! Ty myślisz, że lato jest ?!- Boże, głośniej sąsiedzi nie dosłyszeli ostatniego.
-A ty myślisz, że pasta do zębów jest szkodliwa ?! Kobieto umyj zęby !- Odpyskowałam, choć to co mówiłam nie było nawet kłamstwem.- I dzieciakiem to możesz nazwać gnoma nie mnie !
-Jak ty się do mnie zwracasz ?!- O matko wyskoczyła jej ta ohydna żyłka na czole.
-Tak jak ty do mnie ! Szacunku trochę !
Matka przybiegła i stuknęła ciotkę w ramię, dając jej znak, że już wystarczy.
-Weź się lecz kobieto.- Warknęłam na tyle głośno, by usłyszała i pobiegłam do pokoju.
Pierwsza kłótnia: JEST.
Odmrożenia 3 stopnia: SĄ.
Kot niszcząc moją pracę domową na ferie: JEST.
Katar i kaszel, zapowiadające mam nadzieję nieuleczalną śmiertelną chorobę płuc: JEST.
No, jeszcze pseudo świąteczne pierdoły gdzie nie spojrzysz i piekło gotowe.
Rzuciłam się wykończona na łóżko, gubiąc w locie wszystko prócz bielizny i wtuliłam swoje wątłe ciało w kołdrę. Może tym razem uda mi się normalnie zasnąć. Z taką myślą zamknęłam oczy.

~~NARRATOR

Yuki oczywiście nie pożegnała się z rodzicami, chyba, że "Nara" wypowiedziane w półśnie liczy się jako takowe. Lea za to płakała dobre 2 godziny po ich odjeździe.
Pocieszała ją jednak myśl, że dziś w nocy przyleci do niej zębowa wróżka, była bardzo podekscytowana.
Chciała jak najszybciej iść spać, więc gdy tylko robiło się trochę ciemno wskoczyła pod kołderkę i żegnając się z ciocią zamknęła oczy. Nim jednak zasnęła...wsunęła pod poduszkę nie tylko ząb, ale i małą złożoną kartkę papieru.
~~~~
Dodam zaraz rozdział 4 gdyż chcę dożyć tej skromnej dwudziestki Q.Q

5 komentarzy:

  1. Myślałam, że odpuściłaś sobie pisanie. Rozdział się nie pojawiał. Po jakimś czasie sobie odpuściłam wchodzenie na bloga i sprawdzanie czy jest rozdział. Ale dzisiaj postanowiłam sprawdzić. I BUM! Jest rozdział :)
    Jest nieziemski chociaż styl pisania mi nie odpowiada. Jest zbyt potoczny. Ale myślę, że robisz to specjalnie by ukazać życie nastolatki. Więc nie będę się tego czepiać >.<
    Czekam aż pojawi się Jack <3
    Weny w pisaniu!
    @monAchilles
    PS A jakbyś nie miała co robić to zapraszam: maska-ff.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na marginesie byłabym wdzięczna jakbyś usunęła weryfikacje obrazkową przy dodawaniu komentarzy :)

      Usuń
  2. Ja chcieć więcej :)

    Piszesz bardzo ładnie, a zarazem tak... nastoletnio, z tymi wszystkimi przekleństwami i w ogóle. Opowiadanie jest przez to bardziej takie... realne? Coś takiego, brakuje mi słówka na to :D W każdym razie, z niecierpliwością czekam na dalszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne opowiadanie! Kiedy niwy rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Yuki będzie mieć kotełeczka?!

    OdpowiedzUsuń