Leżeć i nic nie robić. Najlepsze co w tej chwili mogłam wymyślić.
Podobno tępe gapienie się w sufit wzmaga kreatywność i pobudza wyobraźnię.......nie, to mit.
~~NARRATOR
Westchnęła ciężko przewracając się na lewy bok. Zwinęła się w kłębek.
Wiedziała już co chce zrobić i nie było szans, by zrezygnowała. Problem w tym, że nie wiedziała jak się do tego zabrać.
-Dobra.- Mruknęła ignorując jakby próbującego ją powstrzymać kota.
Wstała i podeszła do szafy, by ubrać się i zarzucić na siebie czarny płaszcz sięgający do kolan.
-Mondi uspokój się.- Szepnęła do coraz głośniej miauczącego kota.
Stanęła na środku pokoju tuż przy czarnym piachu.
-Ej ty Mrok ! Piszę się na to !-Rozejrzała się po pokoju.
Zgryzła wargę czując w sobie dziwną nienawiść, lęk, i ściśnięty żołądek.
Nie czekała długo, by pach zaczął wirować a z niego w końcu wyłonił się Mrok z podejrzanym uśmiechem,
Pocierał on dłonie jakby nie mogąc się czegoś doczekać.
-A więc.- Zaczął nonszalanckim głosem.- Przystajesz na moją propozycję ?- Wyciągnął chudą dłoń w jej stronę.- Pójdziesz ze mną ?
-Dla...Yuki.- Przełknęła cicho ślinę chwytając dłoń mężczyzny.
Poczuła ogromny ból gdy piach okrążył ich ze wszystkich stron i wdarł się do jej piersi. Padła na kolana głośno krzycząc. Coś w jej sercu rozrywało je i rozlewało się na całe ciało, chłód wprawił jej ciało w dreszcz. Co chwila traciła oddech jakby coś ściskało systematycznie jej płuca nie pozwalając zaczerpnąć powietrza, a nawet gdyby chciała to jedynie krzyczała nie mogąc znieść przeszywającego ciało bólu. Jej prawa dłoń od palców, przez ramię aż po szyję oplótł jakby tatuaż przedstawiający wijące się czarne ciernie, zawinęły się wokół szyi i tam się skończył.
Piach rozstąpił się. Znajdowali się w podziemiach Mroku, który przygadał się jedynie transformacji Fuyu. Ból momentalnie zniknął a po jej poliku spłynęła ostatnia łza jaką miała już kiedykolwiek wypłakać. Była czarna jak smoła. Zamierała całe jej cierpienie, ból, sumienie i skrupuły. Odetchnęła głęboko otwierając oczy.
-Wstań moja droga.- Mrok podał jej dłoń, którą przyjęła by w końcu wstać z klęczek.- Jak się czujesz ?
Spojrzała na swoją pokrytą tatuażem dłoń, obejrzała ją z każdej strony, by w końcu zacisnąć ją w pięść.
-Świetnie.- Odparła z delikatnym uśmiechem.
Mrok podzielając jej radość uśmiechnął się szeroko.
-Od dziś jesteś dziecięciem cienia.- Powiedział obchodząc ją dookoła.
-Dziecięciem cienia ?- Obejrzała się w zwierciadle stojącym nieopodal.
Zrzuciła płaszcz zostając w czarnej bokserce i spodniach tego samego koloru. Tatuaż poruszał się, ale nie rozrastał. Zupełnie jakby żył własnym życiem. Czarna smuga pozostała na prawym poliku jako symbol jej siły, od dziś miała już nie płakać, nie czuć nic co nie jest nienawiścią i bólem. Z dumnie uniesioną głową obejrzała się w lustrze.
-Tak.- Położył swoje zimne dłonie na ramionach Fuyu.- Od dziś twoim domem jest ciemność. Nie dla nas jest słońce strażników. Nasz jest cień, nasza jest noc, nasza jest agonia. Od dziś jesteś prawie tak potężna jak ja, a raczej będziesz gdy cię wszystkiego nauczę.
-Mam moce ?- Spojrzała na niego.
-Oczywiście, że tak.- Uśmiechnął się szeroko.- Skieruj dłoń na tę kolumnę i pomyśl, że chcesz ją zniszczyć.- Machnął dłonią dzięki czemu z piasku utworzyła się spora kolumna przed nimi.
Fuyu wyciągnęła dłoń w jej stronę i tak jak ją poinstruowano pomyślała o zniszczeniu jej. Z jej prawej dłoni wystrzelił cień, który dosłownie rozbił kolumnę na proch. Nie wierząc we własną moc zacisnęła dłoń w pięść, uśmiechając się.
-Wow.- Szepnęła patrząc na to co pozostało z kolumny.
-To tylko drobna namiastka twoich przyszłych umiejętności.- Powiedział patrząc na jej reakcję.
Poderwała głowę by na niego spojrzeć.
-Naucz mnie.
-Cierpliwości moje dziecko, cierpliwości.- Teraz odpocznij. Jesteś osłabiona po transformacji.
-Mogę chociaż się tu rozejrzeć ?
-Zgoda.- Nie miał zamiaru jej niczego bronić.- Tylko później idź odpocząć. Gdy już będziesz tego chciała on wskaże ci twoją komnatę.- Po tych słowach rozpłynął się.
Przed Fuyu pojawił się jej zdaniem piękny czarny rumak o złotych oczach, stukający kopytami o kamienną podłogę. Schylił łeb w ukłonie dla niej po czym podszedł do niej, by mogła na niego wsiąść. Z łatwością dosiadła rumaka gładząc go po grzywie.
Powoli przemierzała podziemia, wypełnione głuchym stukotem kopyt. Po zaledwie 20 minutach jednak poczuła się senna.
-Zabierz mnie do mojej komnaty.- Nakazała.
Sługa posłusznie zaprowadził ją pod duże czarne drzwi prychając.
Zsiadła z niego głaszcząc jeszcze, puki nie otworzyła drzwi.
Komnata była wielka i ciemna, lecz nie przez brak oświetlenia. Ściany były czarne, tak samo jak zasłony, meble i wielkie łoże z baldachimem. Drewno pokrywające podłogę miało odcień szary jak czaszka umieszczona w drewnianej ramie łóżka nad czerwonymi poduszkami. Rzuciła się na łóżko, wtulając w miękką jedwabną pościel.
Przewróciła się na plecy i oparła o poduszki w pozycji na wpół siedzącej, patrząc na swoje ręce.
Przybliżyła je do siebie, a gdy to zrobiła nad jej dotykającymi się dłońmi rozpalił się niewielki czarny płomień. Kulka mieściła się w dłoniach, i ani trochę jej nie parzyła mimo, że unosiła się jakiś centymetr nad skórą. Dmuchnęła w niego, przez co zniknął zlewając się z mrokiem panującym w jej pokoju. Nie czuła żadnego poczucia winy, ani trochę. Wręcz czuła się dobrze wśród ciemności, opatulana przez cienie smagające delikatnie jej ciało, jakby układały ją do snu. Zasnęła.
~~JACK
-North !- Wpadłem jak oszalały do pracowni rozglądając się za czerwonym uniformem.
Gdy wypatrzyłem go przy wielkiej kuli ziemskiej pokazujące wierzące dzieci, od razu podleciałem dysząc.
-Co jest Jack ? Coś taki zmachany chłopie ?-Spojrzał na mnie.
-Posłaniec....Mroku....w....Londynie....widziałem...-Wydyszałem.
-Posłaniec Mroku ? Jak to ?- Szok wymalował się na jego twarzy, mieszając z niepokojem.
Uspokoiłem oddech.
-Siedziałem na Big Benie i zobaczyłem ruch na jednym z budynków. Gdy podleciałem tam zobaczyłem posłańca.- Opowiedziałem również zaniepokojony.
North pogładził swoją siwą brodę zastawiając się nad czymś.
-Nie dobrze. Bardzo niedobrze.
-Myślisz, że coś knuje ?-Spytałem obserwując jak chodzi w te i we wte.
Pokiwał głową
Dobra... Rozdział świetny, ma taki mghrocznyy klimat ^^
OdpowiedzUsuńTylko strasznie krótki .-.
...
Hm dzięki, że odpowiedzi Na pytania ;*
Co do Jack'a i Fuyu...(mam pisać Yuki czy Fuyu ?)to zrobisz jakiś dramacik ? ^^ (wiesz... On się w niej zakocha, ona będzie wredną zakochaną suką którą próbuje walczyć z tą swoją mocą bla bla bla by być z nim bla bla... Czy może wstawiasz jakiegoś innego faceta ? Hmm ? Czy (mam nadzieję że nie) będzie samotna ? ;-; Aww jestem ciekawa !
I hmm co ile będziesz wstawiała rozdziały ?
Zakochana-w-bajkach
*na drugim koncie
Pozdrawiam i dużo wena życzę ;**
Em... Coś ci GOOGLE godziny szwankują, ten kom na górze napisałam po 23 ;d
UsuńTak tylko mówię jakbyś nie widziała ;D
kiedy nowy rozdział ? plz nie ma cię już sporo czasu ,-,
OdpowiedzUsuńjesteś tam ?
OdpowiedzUsuńJestem, jestem. Żyję, i wracam z nowym rozdziałami ^^
UsuńTen blog umarł? Pls nie rób mi tego T^T
OdpowiedzUsuńNie zrobię spokojnie niedługo wznawiam produkcję ^^
Usuńza ile gdzieś xd ?
OdpowiedzUsuńNO WŁAŚNIE! KIEDY NEXT?!
OdpowiedzUsuń