poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 5.

Nie no ja kompletnie oszalałam, odwaliło mi. Widzę mikołaja...widzę piaskowego knypa...widzę ludzkiego kolibra...widzę kanguro-królika w ludzkiej edycji głosowej...widzę...
-Jack Frost..?
~~NARRATOR
Dziewczyna spojrzała na Jack'a jakby nie dowierzała własnym oczom.
-Ty...ty mnie widzisz ?- Białowłosy postawił bose stopy na podłodze i również nie doważając zrobił krok w kierunku Yuki.
Zadziałało to jak budzik. Zmierzyła go gwałtownie wzrokiem, by po chwili przybrać zaciekłą minę, niczym maskę ochronną.
-Jeszcze krok a ta twoja laska przypierniczy ci w łeb tak mocno, że odwiedzisz Putina w Rosji.- Wy warczała przez zaciśnięte zęby.
North mógłby przysiąc, że w jej oczy rozbłysły na chwilę, nie groźnie a wręcz z dziecięcą radością.
-Co wy robicie w moim pokoju popaprańce ? Nikt wam nie dał kalendarza ? Halloween już minęło.- Obleciała wszystkich wzrokiem.
-Proszę jaka wyszczekana.- Mruknął poirytowany zając.
-Ty kangurze po wylewie się w ogóle nie odzywaj. Kupiłeś ten dywan na wyprzedaży garażowej ?
-Dywan ? KANGUR ?!- Jack roześmiał się nie mając nad tym żadnej kontroli.
-Chyba chodzi jej o twoje futro.- Wysapał nie mogąc złapać oddechu.
Yuki nie wierzyła w swój pech, najpierw ciocia teraz włamywacze idioci.
-Wiem, że jesteś tym zaskoczona...ale daj nam wszystko wytłumaczyć.- North jak zwykle był jednym z niewielu myślących trzeźwo i nie zmniejszając dystansu między nim a dziewczyną zaczął swoje wywody.
-Uznasz to za zabawne, ale...wierzysz w baśniowe postaci ?
-Nie.- Odpowiedziała od razu pewnym siebie głosem.

Pomocy...

Wszyscy prócz Yuki mogliby przysiąc, że słyszeli małą dziewczynkę.

~~Yuki.
Minęły bite 2 godziny nim dotarło do mnie co gadał...mikołaj.
-I ja mam uwierzyć w to, że jesteście serio baśniowi itp ?
-No tak, właśnie tak.- Czerwony rozsiadł się wygodnie na moim fotelu.
Zaraz...mikołaj zaciągający z rosyjskiego ? No proszę święty a z Rosji. Koliber za to okazał się zębową wróżką, knypek piaskowy ludkiem, a kangur...ni chuja nie chce mi się wierzyć, że to wielkanocny zając.
Nie wiem jednak skąd znałam imię tego kolesia z laską...notabene płaska ta jego laska (tak wiem słabe ale nie mogłam się powstrzymać xD Dop. aut.).
-Skoro tak to czemu ja was widzę ? Nie wierzę w was, nie mam 5 lat. Jak już to zgłoście się do gnoma ona was uwielbia.- Przewróciłam oczyma.
-Jesteśmy tu, by ci pomóc.- Wróżka wyglądająca jak koliber usiadła obok mnie.
-Mówisz jak moi psychiatrzy.- Mruknęłam od niechcenia.- I ja nie potrzebuje pomocy.
Odruchowo odwróciłam wzrok i skierowałam go w stronę okna. Czułam za to ich wzrok na sobie i niezbyt mi się to podobało a wręcz irytowało.
-Możecie przestać się na mnie jopić ?
-O czym był twój sen ?
Byłam na prawdę zmęczona, po prostu do tego stopnia, że nie chciało mi się z nimi dyskutować.
-Nie wiem.- Odpowiedziałam szczerze.
- Nie pamiętasz ?
-Pamiętam, ale go nie rozumiem.
-Jednak boisz się go.
-Nie wasz interes !!- Wybuchłam, znowu. Sama nie wiem czemu temat tego snu tak bardzo wyprowadza mnie z równowagi...
Usłyszałam kroki na korytarzu a zaraz po nich skrzypienie drzwi.
-Wszystko ok Yuki ?- Do pokoju weszła ciotka. Bez pukania pragnę dodać.
Schowałam twarz w dłoniach i nie odkrywając jej wyziewałam.
-Wypieprzaj mi stąd, nie masz prawa tu wchodzić bez mojego wyraźnego pozwolenia, a tym bardziej bez pukania.
-Jak ty się...
-WYPIERDALAJ POWIEDZIAŁAM !- Samokontrola poszła w pizdu.
Gdy ktoś wyprowadzi mnie z równowagi, zaczyna mnie wnerwiać wszystko co chociażby się poruszy, a jak coś powie to już w ogóle. Spojrzałam jej w oczy na co ona wzdrygnęła się gwałtownie.
~~NARRATOR.
To było TO spojrzenie. Oczy Yuki i tak były niepokojące, lecz gdy była wściekła, były... przerażające. Nawet nie wiadomo czemu, czy to przez złość czy coś innego. Jednak gdy twoje oczy spotkają bezkresną złowrogą czerń, miotającą iskrami nienawiści czujesz dreszcz, i mimo chęci nie możesz odwrócić wzroku. Zahipnotyzowany, a raczej przerażony.
-Wynocha.- Wysyczała przez zaciśnięte zęby.
Kobieta odzyskując władzę nad swoim ciałem chwyciła klamkę i pospiesznie wyszła z pokoju.
Szatynka wykończona opuściła głowę, by chwilę potem odwrócić ją w stronę reszty nieproszonych gości.
- A co do was...- Ale tam już nikogo nie było...

North siedział zamyślony w swojej pracowni. Mógłby przysiąc, że skądś kojarzy tę dziewczynę.
-Yuki.- Mruknął pod nosem.- Fuyu...- Nagle poderwał się jak oparzony.- Yuki...Fuyu...
Przed oczami mikołaja mignął obraz z przeszłości. Dwie małe czarnowłose dziewczynki.
-Nie, to niemożliwe...- Zaczął krążyć o swoim pokoju, drapiąc się jednocześnie w swoją siwą gęstą brodę.
Święty zaczął kojarzyć wszystkie fakty. Wynik był jednoznaczny.
-Fuyu...- Otworzył szeroko oczy.- Nie, to nie jest jeszcze pewne.- Pokręcił głową robiąc kolejne kółko.
Po kilku dobrych godzinach rozmyśleń, postanowił nic nikomu nie mówić puki sam nie był całkowicie pewny. Czas miał pokazać odpowiedzi...
~~~~
Fuyu- Tł. Zima :)

3 komentarze:

  1. Super rozdział, zapowiada się ciekawie i już nie moge doczekać się nastepnego rozdziału :) Życze weny i czasu. Pozdrawiam HOP_SIUP :D

    OdpowiedzUsuń
  2. "-Wszystko ok Yuki ?- Do pokoju weszła ciotka. Bez pukania pragnę dodać.
    Schowałam twarz w dłoniach i nie odkrywając jej wyziewałam.
    -Wypieprzaj mi stąd, nie masz prawa tu wchodzić bez mojego wyraźnego pozwolenia, a tym bardziej bez pukania.
    -Jak ty się...
    -WYPIERDALAJ POWIEDZIAŁAM !- Samokontrola poszła w pizdu." TYLE PRZEKLEŃSTW W TAKIM KRÓTKIM FRAGMENCIE! Niezłe z niej ziółko, nie ma co!

    OdpowiedzUsuń
  3. ten tekst o putinie rozwalił mnie

    OdpowiedzUsuń