Do sennej krainy Fuyu, której po raz pierwszy odkąd pamięta nie śnił się koszmar, późnym wieczorem wdarł się spokojny męski głos.
-Czas wstać moje dziecko. Czeka nas dużo pracy.- Poczuła zimną dłoń na odsłoniętym ramieniu.
Powoli otworzyła oczy i podniosła się do siadu.
-Która godzina ?-Mruknęła sennie przecierając oczy.
-Jest noc. Innymi słowy czas na naukę. Musisz się nauczyć jak korzystać ze swoich nowych mocy.- Wyciągnął dłoń w jej stronę.- Chodźmy.
Przyjęła jego dłoń i poszła za nim przez korytarze do wielkiej sali. Wokół nie było nic prócz gołych kamiennych ścian i kilku wielkich kolumn, które specjalnie były ustawione by rzucały cienie do ćwiczeń.
-Czas zacząć twój trening. Patrząc na to jak bystra jesteś opanujesz wszystko bardzo szybko. Zacznijmy od formowania cienia bo używać go do destrukcji już potrafisz.- Stanął obok niej.- Stwórz w wyobraźni, jakiś przedmiot lub cokolwiek innego. Następnie wyobraź sobie, że widzisz to na żywo, lub nawet dotykasz. Gdy zamkniesz oczy będzie ci łatwiej.
-Nie będę szła na łatwiznę.- Mrok uśmiechnął się dumny ze swojej uczennicy.
Zacisnęła zęby starając się uformować cień płynący po jej ciele w byt materialny. Zmarszczyła brwi czując delikatnie muskające jej skórę cienistą masę, formą przypominającą wyjątkowo smolisty dym . Z cienia kolumny powoli zaczęła formowała się postać. Gdy przybrała już postać ostateczną okazało się, iż jest to wilk o ostrych, mocnych zębach, i krwistoczerwonych oczach. Czarna bestia, którego stworzona z mroku sierść poruszała się jakby smagana przez wiatr, podeszła do Fuyu dysząc ciężko, i powarkując. Z każdym wściekłym rykiem z pyska ciekła ślina skapująca na podłogę.
Dziewczyna wyciągnęła dłoń w jego stronę, by pogłaskać go po głowie, wzrostem sięgał jej troszkę ponad biodra.
Wilk wiernie ułożył się u stóp swej pani, by w razie zagrożenia bronić jej nawet własnym życiem.
Mrok był pod wielkim wrażeniem. Pierwszy raz świadomie użyła mocy i już stworzyła żywą istotę ? Mało tego jest w stanie ją kontrolować ?
-Wspaniale.- Szepnął obserwując jej dzieło.- Nauka pójdzie tak szybko jak myślałem.
Całą noc ćwiczyli różne umiejętności. Z każdą minutą Fuyu stawała się coraz bardziej groźna dla wrogów. Przyswajała umiejętności w kilka minut, ciągle zadziwiając swojego nauczyciela. Był on pod wrażeniem perfekcji jej czynów mimo, iż dopiero się uczyła.
Tak jak Mrok planował większości nauczyła się bardzo szybko. Potrafiła między innymi.
Teleportować się za pomocą cieni.
Tworzyć z niego różne przedmioty a nawet żywe istoty.
Niszczyć.
Zaglądać w umysły.
Jej umiejętności oczywiście były o wiele większe, ale powyżej wymienione to te podstawowe. Mrok był pełen dumy. Czuł się jak ojciec patrzący na dorastające dziecko. Jedyna różnica między nimi była taka, że Mrok oczywiście był silniejszy, oraz to że jego moc miała formę czarnego piachu a Fuyu po prostu cienia, bądź smolistego dymu.
-Moje mroczne dziecię.- Powiedział Mrok gładząc Fuyu po głowie.- Jestem z ciebie dumny, bardzo dumny. Jesteś już gotowa, by pomagać swemu mistrzowi w jego planach.
-Jakich planach ?- Spojrzała na niego.
Przemieściła się na wysoką skałę, gdzie usiadła gładząc po grzbiecie leżącego obok niej wilka. Tak to ten wilk, którego stworzyła podczas nauki.
-By ocalić twoją siostrę musimy zniszczyć strażników.- Powiedział to prosto z mostu, chodząc od okna, do okna komnaty.
-Mikołaja, kangura i resztę ?- Nie za bardzo się tym przejęła.
-Tak, dzięki wyssanym z nich mocą będę na tyle potężny, by dać Yuki drugie życie !- Krzyknął wesoło unosząc ręce do góry, i wsłuchując się w rozchodzące echo.
Fuyu założyła nogę na nogę zachowując kamienny wyraz twarzy.
-I jaki jest plan ?- Mrok uśmiechnął się podejrzanie.
-Musisz dać im znak.- Fuyu uniosła prawą brew do góry.
-A jaśniej ?
-No wiesz rozpętasz mały chaos, by pokazać.- Uśmiech przerodził się w podstępne wygięcie warg.- Że Mrok tworzy armię dzieci cienia.- Dokończył patrząc na nią.- Że nadchodzi wojna.
Fuyu kiwnęła głową z lekkim uśmiechem. Rozpłynęła się, zamieniając w dym by po chwili pojawić na ziemi.
-Yoru idziemy.- Wilk podniósł się od razu zmieniając swoją formę w kruka zleciał ze skały na ramię swojej pani.
Fuyu zamknęła oczy, a wokół jej ciała zawirował dym tworzący czarny mglisty kokon, który pochłonął ją zamieniając w część siebie i odleciał.
Czarnowłosa pod postacią wiązki dymu przedzierała się gładko przez nocne powietrze, śpiącego miasta. W końcu zatrzymała się na dachu jednego z wyższych budynków, a chmura odsłoniła jej ciało rozpływając się w noc.
-Więc tak to wygląda.- Szepnęła sama do siebie obserwując strumienie złotego piachu, rozgałęzione na niebie.
Spojrzała na kruka siedzącego na jej ramieniu.
-Od czego by tu zacząć.- Uśmiechnęła się dotykając naznaczoną ręką jednego ze strumieni, który zmienił swą barwę ze szczerozłotej na czarną. Kruk wzniósł się wysoko w niebo, by skierować swój lot w stronę okna pokoju dziecka. Wylądował na parapecie.
Fuyu uformowała z cienia budynku skrzydła na swych plecach, i za ich pomocą wleciała do pokoju swojej ofiary.
Prychnęła spoglądając na rozpływającą się w nicość baletnice nad głową dziewczynki, która od razu po jej zniknięciu skrzywiła się przez sen.
Czarnowłosa zdmuchnęła niesforny kosmyk włosów ze swojej twarzy, i zakołowała palcem nad głową małej dzięki czemu korzystając, z zatrutego piasku piaskowego ludka utworzyła dla śmiechu jeźdźca bez głowy nawiedzającego teraz sny dziewczynki. Wyprostowała się z uśmiechem.
-To zabawne, ale zajmie za dużo czasu.- Mruknęła pod nosem wylatując wraz z krukiem z pokoju.
Wylądowała z powrotem na dachu gdyż miała stąd doskonały widok na niemal całe miasto.
Zastanowiła się chwilę, po której na jej usta znów wkradł się podstępny uśmiech. Zagwizdała głośnio przywołując tym samym konie służące jej mistrzowi. Było ich mnóstwo, czekające tylko na sygnał.
Dziewczyna pogładziła jednego z nich po karku.
-Ruszajcie !- Krzyknęła nagle, gestem wypychając je do przodu.
Posłańcy pogalopowali w powietrzu zatruwając sny dzieci swoją obecnością w ich wymarzonych krainach.
~~FUYU
No i ładnie.
-Myślisz że można to uznać za mały chaos?- Yoru zakrakał głośnio.- Też tak myślę, nie możemy przesadzać.
Usiadłam sobie na krawędzi dachu, patrząc na rozpiździel wokół.
-Tak się rozkręca imprezy.-Uniosłam dumnie głowę do góry...dzięki czemu zobaczyłam że czas zawijać.-O kurwa.- Mruknęłam widząc na niebie wręcz przerażonego piaskowego gremlina, a obok niego Frosta.-To na nas już pora..- Machnęłam rękami, przywołując tym samym cienie dookoła siebie.
Nim całkowicie rozpłynęłam się w ciemności, zdawało mi się że Frost na mnie spojrzał.
~~JACK
Co się dzieje?! Wszystkie dzieci miały koszmary, a posłańce Mroka byli dosłownie wszędzie.
-Piasek!- Spojrzał na mnie starając się jakoś pomóc dzieciom.- Lecę po North'a! Ty zostań i spróbuj jakoś ich opanować!- Piasek mi tylko kiwnął i zabrał się do roboty.
Gdy się odwróciłem ujrzałem szybko znikającą postać na jednym z dachów...czy to...
-Fuyu?- Spytałem samego siebie z niedowierzaniem przymrużając oczy, lecz postaci już nie było...
Nie zawracając sobie dłużej tym głowy najszybciej jak mogłem pomknąłem na biegun.
~~NARRATOR
Fuyu przeniosła się do podziemi gdzie czekał na nią zadowolony Mrok.
-Brawo moje dziecko, spisałaś się fenomenalnie.- Podszedł do niej by pogładzić ją po głowie.
Ta wyprostowała się dumnie.
-Fajna zabawa.- Przyznała podchodząc do okna wyciągając z kieszeni paczkę papierosów.
-A będzie jeszcze lepsza.- Mrok podszedł do niej, gdy ta odpalała jednego z nich za pomocą wiszącego nad jej dłonią czarnego płomyka.
-Mów dalej.-Ponagliła go wypuszczając dym z płuc.
-Gdy skompletujemy armię dam ci pełne prawo dyrygowania nią. Ja nie będę miał na to czasu. Wiesz, planowanie przejęcia mocy i te sprawy.- Machnął dłonią jakby to była zwykła błaha rzecz.
-Będę nimi dowodzić?- Spytała dla pewności.
-Tak. Masz instynkt przywódczy, a twoja postawa budzi szacunek. Doskonale się nadajesz.- Położył swoją zimną dłoń na jej ramieniu.- Lecz żebyś miała czym dowodzić musimy z rekrutować żołnierzy.
-Jak ?
-To proste. Należy znaleźć osoby podobne do nas. Odrzucone, zapomniane, pogardzone, inne dziecięta cienia. I to będzie twoje kolejne zadanie.-Odwrócił się tyłem do dziewczyny, i powoli odchodząc kierował się do swojej komnaty.
-Jak mam to zrobić ?-Wyrzuciła niedopałek za okno, patrząc niezrozumiale na Mroka.
-Twój przyjaciel ci pomoże.- Odpowiedział nawet na chwilę się nie zatrzymując, czy odwracając.
Fuyu spojrzała trochę zbita z tropu na siedzącego wiernie przy jej nodze wilka.
-Kiedy mam zacząć ?
-Od zaraz, lub jutro. Jeśli chcesz odpocząć po dzisiejszym zaczniesz jutro, ale jeśli czujesz się na si...
-Idę.- Powiedziała z uśmiechem, nie dając mu nawet dokończyć i już jej nie było.
Mrok zaśmiał się, a jego rechot odbił się echem od kamiennych murów.
-Będzie pożytek z tej dziewczyny, oj będzie.
~~JACK
Gdy z North'em dotarliśmy na miejsce sytuacja może i się polepszyła, ale i tak nie było za wesoło.
-Co to może znaczyć ? Mrok znowu zaczyna ?- Spojrzałem na jego wykrzywioną w skupieniu twarz.
-Coś jest nie tak Jack.- Mruknął pod nosem.- To nie jest jego sposób działania...
-Ktoś mu...pomaga ?
-Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, ale trzeba to wziąć pod uwagę.- Spojrzał w końcu na mnie.- Teraz pomóżmy Pisaskowi.
North odleciał na swoich saniach w głąb miasta goniąc piaskowe konie.
A ja ? Ja zastygłem w bezruchu gdy przypomniałem sobie o tej dziwnej postaci na dachu.
-Ktoś mu pomaga...- Powiedziałem sam do siebie.
~~~~
Yoru- Noc
Przepraszam wszystkich za zwłokę.